Kierowcy w Tomaszowie Lubelskim muszą liczyć się z wysokimi kosztami tankowania. Na stacji Orlen przy ul. Zamojskiej litr benzyny Pb95 kosztuje 7,19 zł, a olej napędowy 8,09 zł. To poziomy, które należą do najwyższych w ostatnich latach.
Podwyżki widoczne są także na innych stacjach, co pokazuje, że wzrost cen ma charakter ogólny i nie dotyczy tylko jednego miejsca.
Za takimi stawkami stoi przede wszystkim sytuacja na światowym rynku ropy. Obecnie baryłka ropy Brent kosztuje około 109 dolarów, co przekłada się bezpośrednio na ceny paliw w Polsce.
Sytuacja na świecie napędza ceny
Na rosnące ceny paliw wpływają napięcia geopolityczne, szczególnie na Bliskim Wschodzie. Informacje o zagrożeniu dla infrastruktury naftowej czy transportu surowca powodują szybkie reakcje rynku i wzrost cen ropy.
Dodatkowo w części rynków azjatyckich ceny surowca sięgają nawet 160–170 dolarów za baryłkę, co pokazuje skalę problemów z dostępnością ropy i presję na dalsze podwyżki.
Warto podkreślić, że kurs dolara – około 3,70 zł – nie jest obecnie głównym czynnikiem wzrostu cen. Tym razem decydująca jest droga ropa.
Do ceny paliwa dochodzą jeszcze koszty przerobu, transportu, marże oraz podatki. W efekcie ceny na stacjach osiągają rekordowe poziomy – ponad 7 zł za benzynę i ponad 8 zł za diesel.
Na razie nie widać wyraźnych sygnałów spadków. Jeśli sytuacja na świecie się nie zmieni, kierowcy muszą liczyć się z utrzymaniem wysokich cen w najbliższym czasie. Może to mieć także szersze konsekwencje – droższe paliwo oznacza wyższe koszty transportu, a to z kolei może przełożyć się na wzrost cen produktów w sklepach oraz usług.
