Informacje Tomaszów Lubelski, powiat tomaszowski

dziś
jutro
Piątek, 28 sierpnia Augustyna, Hermesa

Wstrząsająca historia jednej rodziny. Dwaj bracia zginęli w lesie

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne
Featured

Najpierw Andrzej, potem Marek. Dwie tragedie, które rozegrały się w lesie, na zawsze zmieniły życie jednej rodziny z gminy Narol. Obaj zginęli podczas pracy przy wycince drzew.

Do pierwszej tragedii doszło w lipcu 2023 roku w miejscowości Potoki w gminie Lubycza Królewska. Podczas pracy w lesie zginął 54-letni Andrzej z gminy Narol. Jak każdego dnia wykonywał swoją pracę – rutynową, dobrze mu znaną. Wystarczyła jednak chwila. Spadający konar uderzył go w głowę. Wszystko wydarzyło się nagle, bez ostrzeżenia.

Niespełna trzy lata później ta sama rodzina musiała zmierzyć się z kolejnym dramatem.

W poniedziałek, 20 kwietnia, w lesie pomiędzy Bełżcem a Chyżami zginął jego młodszy brat – 43-letni Marek, również mieszkaniec gminy Narol. On również pracował przy wycince drzew. Tego dnia, podobnie jak wcześniej Andrzej, po prostu wykonywał swoją pracę. W pewnym momencie współpracownicy zauważyli, że zapadła cisza. Z miejsca, gdzie pracował Marek, nie było słychać dźwięku pilarki.

Gdy podeszli bliżej, zobaczyli go przygniecionego przez drzewo.

Najpierw Andrzej. Teraz Marek. Dwie tragedie, które rozegrały się w podobnych okolicznościach. Dwaj bracia, ten sam zawód i dramat, który w krótkim odstępie czasu ponownie dotknął tę samą rodzinę. To historia, która szczególnie porusza, bo pokazuje, jak cienka bywa granica między codzienną pracą a tragedią.

Praca w lesie – ryzyko wpisane w zawód

Praca przy pozyskaniu drewna należy do najbardziej ryzykownych zajęć w Polsce. Według danych Państwowej Inspekcji Pracy co 12. wypadek śmiertelny w kraju ma miejsce właśnie w sektorze leśnym, mimo że branża ta zatrudnia znacznie mniej osób niż przemysł czy budownictwo.

Skalę problemu pokazują również dane zbierane od kilku lat. Od 2018 roku odnotowano 388 zdarzeń związanych z pracą w lesie, w tym aż 170 wypadków śmiertelnych oraz ponad 130 ciężkich. To oznacza, że w Polsce regularnie dochodzi do tragedii podczas prac leśnych – średnio co kilka dni ktoś traci życie lub doznaje poważnych obrażeń.

W samym 2024 roku odnotowano 20 ofiar śmiertelnych i 21 ciężko rannych. Najczęstsze scenariusze są powtarzalne – pracownik zostaje przygnieciony przez ścinane drzewo albo uderzony spadającym konarem. To właśnie w taki sposób zginęli Andrzej i Marek.

Dlaczego dochodzi do wypadków w lesie?

Pilarze pracują przy kilkutonowych drzewach, które w trakcie ścinki mogą zachować się w sposób trudny do przewidzenia. Wystarczy chwila, by sytuacja wymknęła się spod kontroli – zmiana kierunku upadku, pęknięcie pnia czy oderwanie się konaru mogą mieć natychmiastowe i tragiczne skutki.

Ryzyko wynika z wielu nakładających się czynników. Ciężar i wysokość drzew, naprężenia w drewnie, ukształtowanie terenu oraz warunki pogodowe sprawiają, że praca odbywa się w środowisku o podwyższonym zagrożeniu. Dodatkowo jest to praca wykonywana w bardzo trudnych warunkach – na nierównym, często śliskim podłożu, w zmiennej pogodzie, nierzadko w deszczu, wietrze czy niskich temperaturach.

Do tego dochodzi specyfika samej pracy – często wykonywanej z dala od zabudowań, w ciszy i skupieniu, gdzie liczy się każda decyzja i każdy ruch. Pracownicy leśni przez wiele godzin funkcjonują w wymagających warunkach, które nie pozostawiają miejsca na błąd.

Dlatego właśnie prace związane z wycinką drzew należą do najbardziej ryzykownych. To zawód, w którym nawet doświadczenie i ostrożność nie eliminują zagrożenia, a każdy dzień pracy niesie ze sobą realne ryzyko poważnego wypadku.

Cisza, za którą kryje się dramat

Dwie tragedie, które wydarzyły się w jednej rodzinie w odstępie kilku lat, w niemal identycznych okolicznościach. Ta historia zostaje w pamięci, bo pokazuje, jak cienka bywa granica między codzienną pracą a tragedią.

Praca w lesie dla wielu osób jest zwykłym zajęciem, wykonywanym każdego dnia. W rzeczywistości to jedno z najbardziej wymagających i niebezpiecznych środowisk pracy, w którym nawet doświadczenie i ostrożność nie dają pełnej gwarancji bezpieczeństwa.

W tym przypadku dramat ma szczególny wymiar – dotknął tej samej rodziny ponownie. Ten sam zawód, podobne okoliczności i zdarzenia, które rozegrały się w ciszy lasu.

To historia, która skłania do refleksji i przypomina, że za każdą informacją o wypadku kryje się ludzki dramat. A czasem także cisza, która zostaje na długo.

10000 Pozostało znaków


Co o tym myślisz?
Wszystkich odpowiedzi: 32