Informacje Tomaszów Lubelski, powiat tomaszowski

dziś
jutro
Piątek, 28 sierpnia Augustyna, Hermesa

W powiecie tomaszowskim nie uruchomiono syren. Wojewoda wyjaśnia, co zawiodło

fot. Lubelski Urząd Wojewódzki / PSP w Lublinie
fot. Lubelski Urząd Wojewódzki / PSP w Lublinie
Featured

Powiat tomaszowski znalazł się wśród dziesięciu powiatów województwa lubelskiego, w których nie uruchomiono syren po ogłoszeniu zagrożenia z powietrza. Wojewoda Krzysztof Komorski przedstawił przebieg wydarzeń, wskazał problemy w systemie alarmowania i zapowiedział zmiany.

W poniedziałek w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim odbyła się konferencja prasowa dotycząca naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej i upadku rosyjskiego pocisku w pobliżu Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim. W spotkaniu z dziennikarzami uczestniczyli wojewoda lubelski Krzysztof Komorski oraz wicewojewodowie Wojciech Wołoch i Andrzej Maj.

– Zdajemy sobie sprawę, że jeśli chodzi o system wczesnego alarmowania i ostrzegania, nie wszystko zadziałało tak, jak powinno – przyznał wojewoda.

Alarmem objęto 17 powiatów

Komorski przedstawił chronologię działań podjętych w nocy, gdy doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

  • około godz. 3:09 – Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego otrzymało informację o konieczności prowadzenia nasłuchu. Przekazano ją również powiatowym centrom zarządzania kryzysowego;

  • godz. 3:39 – Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało o realnym zagrożeniu;

  • godz. 3:44 – przekazano komunikat rozpoczynający procedurę uruchamiania syren;

  • godz. 3:45 – sygnał z WCZK został przekazany do powiatów;

  • godz. 3:49 – o alarmie został poinformowany wojewoda;

  • godz. 5:34 – RCB przekazało informację o zakończeniu zagrożenia z powietrza.

Alarmem objęto 17 powiatów województwa lubelskiego. Syreny zgodnie z poleceniem uruchomiono w siedmiu z nich.

Zadziałały one w Lublinie oraz w powiatach: lubelskim, hrubieszowskim, zamojskim, janowskim, świdnickim i krasnostawskim.

Syren nie uruchomiono w Chełmie i Zamościu oraz w powiatach: biłgorajskim, włodawskim, puławskim, tomaszowskim, chełmskim, opolskim, łęczyńskim i kraśnickim.

Dlaczego syreny nie zostały uruchomione?

Wszystkie samorządy, do których zwrócono się o wyjaśnienia, przekazały już odpowiedzi. Jak poinformował wojewoda, przyczyny opóźnień były różne.

W powiecie kraśnickim pracownik przed uruchomieniem alarmu próbował skontaktować się ze swoim przełożonym. W innych przypadkach pracownicy odebrali telefon dopiero po czasie albo z opóźnieniem rozpoczęli wymagany nasłuch.

– Z odpowiedzi, które uzyskaliśmy, wynika, że czynnik ludzki może być słabszym elementem, który wydłuża nam cały proces – powiedział Krzysztof Komorski, wskazując między innymi na zawahanie pracowników i dodatkowe konsultacje.

Wojewoda zwrócił uwagę, że obecna procedura wymaga przekazania informacji przez kilka kolejnych szczebli.

– W procesie, który trwa od nawołania do nasłuchu do momentu, kiedy osoba fizycznie włączy alarm, upływa zbyt dużo czasu. Jest to kilka czy kilkanaście minut, ale jest to zbyt długo i trzeba z tego procesu wyjąć kilka ogniw – ocenił.

Komorski nie poinformował jednak, dlaczego syren nie uruchomiono konkretnie w powiecie tomaszowskim. Nie można więc przesądzić, czy przyczyną był spóźniony nasłuch, nieodebrany telefon, czy próba skontaktowania się z przełożonym.

Syreny mają być włączane z poziomu województwa

Po analizie zdarzenia wojewoda zapowiedział zmianę procedury. Część decyzji dotyczących alarmowania mieszkańców ma zostać przeniesiona z powiatów do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.

– Część decyzyjności przeniosę do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, bezpośrednio do dyżurnego pracownika, który jest w kontakcie z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa – zapowiedział Komorski.

Dyżurny WCZK będzie mógł bezpośrednio uruchomić 164 syreny przystosowane do zdalnego sterowania, bez oczekiwania na reakcję powiatowych centrów. Następnie będzie kontaktował się z powiatami w sprawie uruchomienia pozostałych urządzeń.

Obecnie na terenie województwa lubelskiego działa łącznie 364 syreny. Jeszcze w tym roku system ma zostać uzupełniony o kolejnych 200 nowoczesnych urządzeń alarmowych.

Wojewoda chce również, aby pracownicy odpowiedzialni za uruchamianie alarmów otrzymali stałe upoważnienia do podejmowania takich decyzji. Dzięki temu nie będą musieli wcześniej kontaktować się ze starostą ani swoim przełożonym.

Po odwołaniu alarmu Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ma dodatkowo wysyłać mieszkańcom wiadomość SMS informującą o zakończeniu zagrożenia.

Senheiser
Wiecie co zawiodło? władza z Tuskiem i Komorskim na czele. Wstyd.
-1
Jaś
Nie co zawiodła ale KTO zawiódł i jakie konsekwencje!!! !!!!!!!!
2
Misiewicz
Najlepiej pokazuje to przykład powiatu tomaszowskiego. Radiostacja jest w starostwie, a dyżurny był w domu. Można oczywiście określić czas dojazdu, stworzyć procedurę i uznać problem za rozwiązany. Kasa za dyżur leci. Kolejny Przypadek??? Rodzina na swoim?
2
Jan
Skandal. Jak można budzić pełniącego dyżur domowy. Bareja wiecznie żywy.
2

10000 Pozostało znaków


Co o tym myślisz?
Wszystkich odpowiedzi: 5