Tomasz Zieliński: PSL nigdy nie było zainteresowane budową drogi S17. Co z węzłem Lubycza?
Budowa drogi ekspresowej S17 w kierunku granicy z Ukrainą nabiera tempa, ale w Lubyczy Królewskiej wciąż nie milkną pytania o kluczowy dla miasta węzeł. Po wystąpieniu posła Tomasza Zielińskiego, starosty Henryka Karwana i burmistrza Marka Łuszczyńskiego znów wybrzmiało, że choć sama trasa powstaje, to sprawa zjazdu dla mieszkańców i przedsiębiorców nadal pozostaje otwarta.
Kilka dni po konferencji zorganizowanej 2 kwietnia na terenie budowy S17 w rejonie Lubyczy Królewskiej głos zabrali poseł Tomasz Zieliński, starosta tomaszowski Henryk Karwan i burmistrz Lubyczy Królewskiej Marek Łuszczyński. Ich wystąpienie było wyraźną odpowiedzią na wcześniejszy przekaz polityków PSL, którzy podczas spotkania mówili o postępach inwestycji i jej znaczeniu dla regionu. Sama budowa drogi ekspresowej S17 między Piaskami a Hrebennem rzeczywiście nabiera tempa - według danych przedstawionych podczas konferencji chodzi o 115 km trasy podzielonej na dziewięć odcinków, z czego trzy są już w realizacji.
W nagraniu opublikowanym po tamtym wydarzeniu Tomasz Zieliński nie zostawił suchej nitki na politycznych rywalach. Przekonywał, że PSL próbuje przypisać sobie zasługi za inwestycję, która - jak podkreślał - została wpisana do programu budowy dróg i uruchomiona wcześniej. Poseł mówił wprost, że „rok 2026 jest całkowicie nierealny”, wskazując na wydłużające się procedury administracyjne i opóźnienia po stronie decyzji urzędowych.
Jeszcze mocniej wybrzmiał jednak wątek, który dla mieszkańców Lubyczy Królewskiej jest najważniejszy - czyli sprawa samego węzła. I właśnie tutaj polityczny spór schodzi na drugi plan, bo problem jest realny. Oficjalna karta inwestycji GDDKiA dla odcinka S17 Tomaszów Lubelski - Hrebenne mówi jasno: obecnie realizowany fragment ma 17,3 km długości, jest prowadzony w latach 2025-2027 i wśród węzłów wymienia tylko jeden - Bełżec. W praktyce oznacza to, że zasadnicza budowa ekspresówki trwa, ale węzeł Lubycza Królewska nie wszedł do głównego zakresu robót na tym etapie.
To właśnie ten fakt stał się osią konferencji Zielińskiego, Karwana i Łuszczyńskiego. Starosta Henryk Karwan przypomniał, że pierwotnie planowano lokalizację węzła w samej Lubyczy, przy ul. Szkolnej. Jak zaznaczał, rozwiązanie to miało oznaczać wyburzenie około 40 domów, dlatego samorządowcy i mieszkańcy zaprotestowali. W jego ocenie obecne opóźnienia są skutkiem tamtej decyzji o zmianie lokalizacji, a nie dowodem na brak zaangażowania lokalnych władz.
Ten sam wątek potwierdzają wcześniejsze informacje dotyczące inwestycji. Z opisu sprawy wynika, że pierwotny węzeł przy ul. Szkolnej został oprotestowany, bo wiązał się z koniecznością wyburzenia kilkudziesięciu domów. Decyzja lokalizacyjna dla tamtego rozwiązania uprawomocniła się jeszcze w 2018 roku, ale później została podważona, a procedurę projektową rozpoczęto od nowa. W listopadzie 2022 roku podpisano umowę na realizację odcinka Tomaszów Lubelski - Hrebenne, obejmującą również prace projektowe dla elementu związanego z węzłem Lubycza Królewska, w tym uzyskanie decyzji środowiskowej i ZRID. Problem w tym, że nowa lokalizacja nadal nie została ostatecznie rozstrzygnięta.
W swoim wystąpieniu Marek Łuszczyński również odniósł się do tej historii. Podkreślał, że kiedy mieszkańcy zaczęli oprotestowywać wcześniejszą koncepcję, trzeba było zmienić cały kierunek prac. Jednocześnie zaznaczył, że samorząd nie odpuścił sprawy. W nagraniu mówił wyraźnie: „my działamy, żeby powstał ten węzeł Lubycza-Królewska w optymalnej lokalizacji”. To ważny fragment tej dyskusji, bo właśnie o to dziś toczy się spór - nie o to, czy sama S17 powstanie, ale kiedy i w jakiej formule Lubycza Królewska doczeka się własnego, wygodnego zjazdu.
Z perspektywy formalnej sytuacja wygląda dziś następująco: Ministerstwo Infrastruktury zapewnia, że z budowy węzła nie zrezygnowano. W odpowiedzi na interpelację, opisywanej później przez branżowy portal, wskazano, że po wnioskach samorządu i lokalnej społeczności z 2021 roku trzeba było ponownie przeanalizować lokalizację węzła. Z tego powodu zapadła decyzja, by główną trasę S17 realizować już teraz, natomiast sam węzeł Lubycza Królewska wykonać później - po opracowaniu bardziej optymalnego wariantu i uzyskaniu wymaganych decyzji administracyjnych.
I właśnie dlatego konferencja Zielińskiego, Karwana i Łuszczyńskiego wybrzmiała tak mocno. Nie była tylko polityczną odpowiedzią na wcześniejsze wystąpienie PSL, ale próbą uporządkowania przekazu wokół inwestycji, która dla tej części powiatu tomaszowskiego ma ogromne znaczenie. S17 rośnie, plac budowy jest faktem, a droga do granicy z Ukrainą z każdym miesiącem staje się coraz bardziej realna. Jednak dla mieszkańców Lubyczy Królewskiej pełny sukces tej inwestycji nastąpi dopiero wtedy, gdy razem z ekspresówką pojawi się także węzeł, który nie ominie miasta, lecz rzeczywiście połączy je z nową trasą.