Informacje Tomaszów Lubelski, powiat tomaszowski

dziś
jutro
Piątek, 28 sierpnia Augustyna, Hermesa

Szpital w Tomaszowie chce przejąć przychodnie w Hrubieszowie. Jest oficjalna deklaracja

fot. kadr z FB
fot. kadr z FB
Featured

Spór o przyszłość podstawowej opieki zdrowotnej w Hrubieszowie wszedł w nową fazę. Padła oficjalna deklaracja, że szpital w Tomaszowie Lubelskim jest gotów przejąć prowadzenie POZ w Hrubieszowie, co - zdaniem autorów tej propozycji - pozwoliłoby utrzymać te świadczenia w publicznym systemie.

Hrubieszowski szpital w ogniu sporu. O co chodzi z POZ, przychodnią i propozycją z Tomaszowa Lubelskiego?

W Hrubieszowie narasta spór o przyszłość podstawowej opieki zdrowotnej. Jedni alarmują, że szpital oddaje prywatnemu podmiotowi tę część działalności, która przynosi zysk, i w praktyce otwiera drogę do prywatyzacji publicznej opieki. Drudzy przekonują, że nie chodzi o żadną sprzedaż, lecz o ratowanie ciągłości leczenia w sytuacji poważnych braków kadrowych. Cała burza dotyczy przede wszystkim Przychodni Rejonowej w Hrubieszowie oraz ośrodków zdrowia w Teratynie i Mirczu.

Co właściwie zostało uchwalone?

Sednem sprawy jest decyzja Rady Powiatu Hrubieszowskiego o zmianie statutu SP ZOZ w Hrubieszowie. Ta zmiana ma umożliwić, by od 1 września 2026 roku dzienna podstawowa opieka zdrowotna w Hrubieszowie, Teratynie i Mirczu mogła być prowadzona przez zewnętrzny, niepubliczny podmiot wyłoniony w konkursie. W strukturach szpitala ma pozostać nocna i świąteczna opieka zdrowotna.

To właśnie ten zapis wywołał największe emocje. Przeciwnicy uchwały uznali, że szpital pozbywa się ważnej i dochodowej części swojej działalności. Zwolennicy zmian odpowiadają, że uchwała nie oznacza sprzedaży majątku ani natychmiastowego przekazania przychodni prywatnej firmie, lecz jedynie otwiera możliwość takiego rozwiązania, jeśli okaże się ono konieczne.

Skąd tak duże emocje?

Wokół sprawy ścierają się dwa zupełnie różne spojrzenia. Poseł Tomasz Zieliński, radny powiatowy i jednocześnie dyrektor szpitala w Tomaszowie Lubelskim Dariusz Gałecki oraz radna sejmiku Anna Kusiak przekonują, że powiat i dyrekcja szpitala chcą wyprowadzić poza publiczny system tę część ochrony zdrowia, która przynosi dodatni wynik finansowy. W ich ocenie chodzi nie tylko o wynajem pomieszczeń, ale o przejęcie kontraktu i wpływów przez prywatny podmiot.

W tej narracji pojawia się podstawowe pytanie: dlaczego szpital w trudnej sytuacji finansowej miałby rezygnować z działalności, która przynosi przychód i może wspierać inne, nierentowne obszary? Przeciwnicy zmian wskazują, że POZ ma znaczenie nie tylko organizacyjne, ale też finansowe, a jego oddanie może jeszcze bardziej osłabić całą placówkę.

To dlatego w przestrzeni publicznej pojawiły się mocne określenia o „skoku na kasę”, „wyprowadzaniu dochodowej działalności” i „prywatyzacji”. W ostatnich dniach zorganizowano też konferencję prasową przed przychodnią oraz rozpoczęto zbiórkę podpisów pod wnioskiem do wojewody lubelskiego o uchylenie uchwały.

Co na to dyrekcja szpitala?

Dyrektor hrubieszowskiego szpitala Arkadiusz Bratkowski odpiera te zarzuty i przekonuje, że mówienie o prywatyzacji jest nadużyciem. Według niego nie ma mowy o sprzedaży majątku, a jedynie o ewentualnej dzierżawie części pomieszczeń i dopuszczeniu, by świadczenia realizował podmiot zewnętrzny w ramach kontraktu z NFZ. Z punktu widzenia pacjenta opieka nadal miałaby być bezpłatna.

Najważniejszym argumentem dyrekcji są braki kadrowe. Z przedstawionych informacji wynika, że w przychodni pracuje obecnie tylko dwóch lekarzy rodzinnych, obaj w podeszłym wieku. Władze szpitala przekonują, że problemem nie jest chęć zarabiania na zmianach, lecz realne ryzyko, że za chwilę może po prostu zabraknąć lekarzy do prowadzenia POZ.

Dyrekcja podnosi też argument ekonomiczny. Według niej utrzymanie konkurencyjnych stawek dla lekarzy rodzinnych oznaczałoby kolejne duże obciążenie dla zadłużonej placówki. W tym ujęciu dopuszczenie zewnętrznego operatora ma zabezpieczyć mieszkańcom ciągłość opieki, a nie ograniczyć dostęp do świadczeń.

Do sprawy wchodzi Tomaszów Lubelski

W ostatnich wypowiedziach pojawił się jednak jeszcze jeden, bardzo ważny wątek, który nadaje całej sprawie nowy wymiar. Przeciwnicy zmian przekonują bowiem, że jeśli Hrubieszów rzeczywiście nie chce lub nie może dalej prowadzić dziennego POZ-u, to wcale nie musi to oznaczać wejścia prywatnej spółki. Według nich istnieje również wariant publiczny - przejęcie tej działalności przez szpital w Tomaszowie Lubelskim.

Podczas wystąpienia poseł Tomasz Zieliński poinformował, że została podpisana deklaracja skierowana do dyrektora hrubieszowskiego szpitala.  Gotowość do takiego rozwiązania zadeklarował także starosta tomaszowski Henryk Karwan, który podkreślił, że szpital w Tomaszowie jak i Zarząd Powiatu Tomaszowskiego jest gotowy do przyjęcia przychodni i świadczyć tam usługi zdrowotne. 

Z kolei Dariusz Gałecki zwrócił się bezpośrednio do dyrektora hrubieszowskiej placówki:

- Zwracam się teraz do pana dyrektora Bratkowskiego. Panie dyrektorze, bardzo proszę, to jest nasza deklaracja podpisana przeze mnie. Jesteśmy w stanie zorganizować podstawową opiekę zdrowotną dzienną w Hrubieszowie jako publiczna ochrona zdrowia i oczekuję od pana dyrektora Bratkowskiego szybkiej reakcji na złożoną przez nas deklarację”. - powiedział dyrektor SP ZOZ w Tomaszowie Lubelskim w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych

Ta deklaracja jest ważna, bo zmienia oś całego sporu. Dotąd publiczna debata koncentrowała się głównie na wyborze między obecnym modelem a wejściem podmiotu prywatnego. Teraz pojawia się trzeci scenariusz - utrzymanie tych świadczeń w formule publicznej, ale z udziałem szpitala z Tomaszowa Lubelskiego. Dla przeciwników uchwały to argument, że prywatyzacja nie jest jedynym wyjściem. Dla władz Hrubieszowa i dyrekcji szpitala będzie to zapewne kolejna kwestia, wobec której trzeba będzie zająć jasne stanowisko.

Cyfrowy
Pan Dyrektor chyba troszke chce poprawić swój PR po głosnej, medialnej sprawie dotyczacej jego osoby i rownież pana starosty. Niemniej jednak dobry ruch, lepiej zeby przychodniami zajęły się jednostki publiczne, a nie prywaciarze.
0

10000 Pozostało znaków


Co o tym myślisz?
Wszystkich odpowiedzi: 5