Henryk Karwan alarmuje: nie otrzymujemy rządowego wsparcia, a młodzi wyjeżdzają
Brak stabilnego transportu publicznego, ograniczone środki na inwestycje i postępujące wyludnianie – to problemy, które coraz mocniej wpływają na funkcjonowanie samorządów w południowo-wschodniej Polsce. Podczas Forum Europy Karpat w Przemyślu starosta tomaszowski Henryk Karwan szczegółowo odniósł się do tych wyzwań, wskazując, że bez realnego wsparcia trudno będzie mówić o równomiernym rozwoju tej części kraju.
Współpraca pięciu powiatów
Na początku wystąpienia starosta zwrócił uwagę na rosnącą współpracę między samorządami. Podkreślił, że podpisane zostały listy intencyjne obejmujące pięć powiatów: bieszczadzki, przemyski, jarosławski, lubaczowski oraz tomaszowski.
Jak zaznaczył, inicjatywa ta ma charakter praktyczny i ma służyć wzajemnej promocji oraz budowaniu wspólnej oferty turystycznej i informacyjnej. Chodzi o to, by mieszkańcy i turyści postrzegali południowo-wschodnią Polskę jako spójny obszar, w którym poszczególne miejsca wzajemnie się uzupełniają.
„Stanowimy taką zwięzłą całość całej południowo-wschodniej Polski” – podkreślił.
W jego ocenie taka współpraca może pomóc w przyciąganiu turystów i inwestorów, jednak sama promocja nie wystarczy bez rozwiązania podstawowych problemów infrastrukturalnych.
Wykluczenie komunikacyjne i demografia
Najważniejszym tematem wystąpienia była kwestia wykluczenia komunikacyjnego. Starosta wskazał, że problem ten dotyczy już całych powiatów i ma bezpośredni związek ze zmianami demograficznymi.
Wyludnianie się regionu sprawia, że rośnie odsetek osób starszych, które w największym stopniu zależą od transportu publicznego. W powiecie tomaszowskim osoby w wieku emerytalnym stanowią już znaczną część mieszkańców.
„Nie dość, że borykamy się z problemem depopulacji (…) zostają nam starsi ludzie, więc tylko powiat Tomaszowski ma 26% osób w wieku emerytalnym” – zaznaczył.
Taka struktura demograficzna powoduje, że zapotrzebowanie na transport nie maleje, ale jednocześnie jego organizacja staje się coraz trudniejsza i mniej opłacalna.

Transport oparty na prywatnych przewoźnikach
Starosta podkreślił, że obecnie transport w powiecie tomaszowskim opiera się głównie na prywatnych przewoźnikach, wspieranych dopłatami do przewozów. Taki model – jak zaznaczył – nie zapewnia jednak stabilności.
Kursy, które okazują się nierentowne, szybko znikają z rozkładów jazdy, nawet jeśli wcześniej uzyskały wsparcie finansowe. To powoduje, że mieszkańcy nie mogą liczyć na stałe i pewne połączenia.
Dodatkowym problemem jest brak spójnej polityki transportowej pomiędzy powiatami a gminami. Każdy szczebel samorządu odpowiada za inny zakres przewozów, co utrudnia stworzenie jednolitego systemu.
„Nie ma tutaj takiej spójnej polityki (…) wszystko obiera się na tym transporcie prywatnym” – mówił.
W efekcie wiele osób, szczególnie starszych, nadal ma ograniczony dostęp do lekarzy, urzędów czy usług.
Kolej jako niewykorzystana szansa
W swojej wypowiedzi starosta odniósł się także do kwestii infrastruktury kolejowej. Region wiązał duże nadzieje z planowanymi inwestycjami w ramach Centralnego Portu Komunikacyjnego, które miały poprawić dostępność komunikacyjną.
Ograniczenie tych planów oznacza jednak – w jego ocenie – zahamowanie ważnego impulsu rozwojowego. Jak zaznaczył, kolej mogłaby znacząco wpłynąć zarówno na mobilność mieszkańców, jak i na rozwój gospodarczy.
Podkreślił, że dobra dostępność transportowa jest jednym z kluczowych czynników przyciągających inwestorów, a jej brak utrudnia konkurowanie z większymi ośrodkami.
Setki kilometrów dróg i brak środków
Kolejnym problemem, który wybrzmiał w wystąpieniu, jest stan dróg powiatowych. Powiat tomaszowski zarządza siecią liczącą ponad 700 kilometrów, co wiąże się z ogromnymi kosztami utrzymania.
Bez wsparcia zewnętrznego samorząd nie jest w stanie prowadzić większych inwestycji. W praktyce oznacza to ograniczenie działań do bieżących napraw i utrzymania zimowego.
„Powiat Tomaszowski ma 707 km dróg powiatowych i (…) w roku 2026 nie utrzymał żadnego wsparcia z rządu” – zaznaczył.
Starosta zwrócił uwagę, że jeszcze w poprzednich latach dzięki wsparciu rządowemu możliwe było przebudowanie dziesiątek kilometrów dróg. Obecnie powiat nie otrzymuje finansowego wsparcia na remont dróg, co pogłębia istniejące zaległości.

Młodzi wyjeżdżają, ale są też pozytywne sygnały
Ważnym wątkiem była także depopulacja i odpływ młodych ludzi do większych miast. W jego ocenie brak pracy, niższe zarobki i ograniczona dostępność usług sprawiają, że młodzi nie widzą perspektyw w mniejszych powiatach.
Jednocześnie starosta zwrócił uwagę na pozytywny sygnał, który pokazuje, że mimo trudności region ma swoje atuty.
„Tomaszów Lubelski (…) zajmuje 17 miejsce w Polsce pod względem zadowolenia z warunków życia” – podkreślił.
Jak zaznaczył, ranking ten obejmował wiele różnych kategorii, co świadczy o tym, że mimo problemów mieszkańcy doceniają warunki życia i działania samorządu. To pokazuje, że potencjał rozwojowy istnieje, ale wymaga dalszego wsparcia.
Potrzebna zmiana podejścia do rozwoju
Podsumowując swoje wystąpienie, starosta wskazał, że kluczowe jest prowadzenie polityki, która uwzględnia różnice między regionami. Jego zdaniem rozwój kraju powinien być bardziej zrównoważony, a wsparcie kierowane tam, gdzie zaległości są największe.
Bez inwestycji w transport, drogi i infrastrukturę trudno będzie zatrzymać mieszkańców i przyciągnąć nowych inwestorów. Jak wynikało z jego wypowiedzi, samorządy są gotowe do działania, ale bez odpowiednich środków ich możliwości pozostają ograniczone.
NAJNOWSZE INFORMACJE
No More Articles
e-mail: redakcja@infotomaszow.pl
tel. 782 496 418
infoTomaszów.pl - Tomaszowski portal informacyjny. Najważniejsze informacje i wiadomości z Tomaszowa Lubelskiego i powiatu tomaszowskiego.

Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że odpowiedzialnoś ć jest często przerzucana wyłącznie na rząd, a przecież samorządy też mają swoje narzędzia i możliwości działania. Może zamiast kolejnych wystąpień potrzeba więcej realnych decyzji na miejscu – takich, które mieszkańcy faktycznie odczują.
Bo dziś wygląda to tak, że młodzi wyjeżdżają, starsi zostają bez transportu, a drogi są w coraz gorszym stanie. I pytanie, które coraz częściej się pojawia: kto w końcu za to odpowiada i kiedy coś się naprawdę zmieni?