Kompletnie pijana matka miała opiekować się 6-letnim synem. To dziecko zachowało trzeźwość umysłu i zadzwoniło do ojca, bo zaniepokoiło się stanem kobiety. Po chwili na miejscu pojawiły się służby, a sprawa zakończyła się zarzutami dla 30-latki.
Niepokojące zgłoszenie trafiło do tomaszowskich policjantów w nocy z niedzieli na poniedziałek. 6-letni chłopiec zaniepokoił się stanem zdrowia swojej mamy i zadzwonił do ojca. Ten natychmiast poprosił o pomoc służby.
Po przyjeździe na miejsce okazało się, że w mieszkaniu byli już strażacy oraz zespół ratownictwa medycznego. Szybko ustalono, że złe samopoczucie 30-letniej kobiety wynikało ze stanu nietrzeźwości. Badanie wykazało, że mieszkanka powiatu tomaszowskiego miała blisko 2,5 promila alkoholu. W takim stanie miała sprawować opiekę nad swoim 6-letnim synem.
Podczas interwencji policjanci zauważyli również woreczek z marihuaną, który leżał na parapecie. Kobieta została zatrzymana, a dziecko przekazano pod opiekę ojca.
Po wytrzeźwieniu 30-latka usłyszała zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Odpowie także za posiadanie środków odurzających. O sprawie został poinformowany Sąd Rodzinny, który zbada sytuację rodzinną dziecka. Kobiecie grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Na tym sprawa się nie zakończyła. Policjanci ustalili również, kto miał dostarczyć kobiecie narkotyki. Według ustaleń mundurowych był to 35-letni mieszkaniec powiatu tomaszowskiego. W jego miejscu zamieszkania funkcjonariusze zabezpieczyli marihuanę i haszysz.
Mężczyzna usłyszał już zarzuty posiadania i udzielania środków odurzających. Został objęty dozorem Policji oraz zakazem opuszczania kraju. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
